DAKAR 2012: W starciu z fesz-feszem
Jarosław Kazberuk – ambasador marki CERTUS – miesiąc temu wrócił z Rajdu Dakar, który ukończył na 30 pozycji w klasyfikacji generalnej. Rozmawialiśmy z nim na temat trudów rajdu i planów na przyszłość. Jarek podzielił się z nami także zdjęciami i video z trasy rajdu – zapraszamy do lektury.
WSOP: Jak oceniasz wasz wynik w tegorocznym Rajdzie Dakar? Zrealizowaliście swoje założenia?
Jarek Kazberuk: Plan zrealizowaliśmy wręcz z „górką”. Uzyskaliśmy czwarte miejsce w klasie samochodów produkcyjnych. Ponadto na mecie uplasowaliśmy się w środku stawki w klasyfikacji generalnej ciężarówek. To dla nas duży bonus.
Dakar to ciężka, dwutygodniowa harówka. Jak czerpać zadowolenie i radość z udziału w tak ekstremalnej imprezie?
Mam na to sposób. Już sama obecność na Dakarze i walka w tak ciężkich warunkach przynosi mi bardzo dużą satysfakcję. Trudno znaleźć porównywalnie eteryczną imprezę. Ten Rajd „podróżuje” po tak pięknym terenie, że często z zachwytu zapiera nam dech w piersiach. Jak ktoś chce, to znajduje nawet czas, żeby w jakimś sensie poznać tamtejszych ludzi i ich kulturę. Już dawno temu nauczyłem się cieszyć z rzeczy małych – tych, które przynoszą mi chwile spędzone na tym maratonie. Bardzo ważny jest zespół i panującą w nim atmosfera. Poczucie, że każdy w zespole ma swoje miejsce i walczy do końca o wspólny sukces. Nasz zespół działa naprawdę perfekcyjnie. To wszystko pozwala ciągle czerpać radość z bycia w tym „piekiełku”.
Pięć razy brałeś udział w Rajdzie Dakar, za każdym razem dojeżdżałeś do mety. Jak uzyskuje się taki wynik?
Oprócz solidnych przygotowań fizycznych, treningów z jazdy i kilku startów w rajdach pustynnych w trakcie roku, trzeba mieć zawsze w sercu dużo pokory i wiary w osiągniecie mety. A za plecami baaardzo mocne anioły (śmiech).
Masz doświadczenie Dakaru rozgrywanego w Afryce. Jak oceniasz edycje rajdu organizowane w Ameryce Południowej?
Dakar w Ameryce Południowej jest równie ciężki technicznie i wyczerpujący fizycznie, jak ten afrykański. Potwierdzi to każdy zawodnik biorący udział w obu odsłonach. Mnie osobiście cieszy fakt podróżowania z rajdem i odkrywania (od środka) nowych, nieznanych miejsc. To, co wyraźnie odróżnia oba kontynenty to jakość obozów, do których docieramy po morderczych etapach i kibice na trasie rajdu. W nowych miejscach mamy to zdecydowanie lepsze.
Jak radziliście sobie w starciu z piaskiem fesz-fesz?
Tego rodzaju nawierzchnia to koszmar dla każdego, kto kiedykolwiek miał okazję po niej podróżować. Samochód zapada się w rodzaj piaskowej „mąki”. Mamy jej pełno także w kabinie, co powoduje, że nie ma czym oddychać, a widoczność spada wtedy praktycznie do zera. W tegorocznej edycji mieliśmy bardzo duże partie tego pyłu. Jednak z całej stawki rajdu to właśnie ciężarówki najlepiej radzą sobie z fesz-feszem.
Nie mogę nie zapytać o sprawy najbliższe naszej branży, czyli jak wyglądały codzienne obsługi techniczne Waszego Unimoga? Jak zorganizowana była ta część rajdowej „kuchni”?
Mercedes Unimog U400 to sprawdzona w bojach konstrukcja. Przypominam, że ścigałem się nim z powodzeniem w Dakarze w 2003 roku. Był to oczywiście poprzedni model tego auta. Zadziwiające jest to, jak dobrze ta rajdówka zniosła trudy tegorocznego rajdu. Codzienny serwis polegał praktycznie tylko na rutynowym przeglądzie. Są dwie teorie na ten temat: albo jechaliśmy tak „czysto”, albo samochód jest „nie do zdarcia” (śmiech). Jako zabezpieczenie assistance (mechanicy i części) w ślad za nami przemieszczał się ogromny Mercedes Actros z napędem 6×6. Tam też mieliśmy wydzielone do życia miejsce po etapach – przedział z rzeczami zespołu, łóżkami i prysznicem.
Udział w jakich rajdach w najbliższym czasie masz w planie?
Teraz jest właśnie czas ustalania takiego planu. Co, kiedy i z kim… Już wiadomo, że pojadę w kilku eliminacjach Pucharu Świata. Kwestia: „czym” pojadę, właśnie się rozstrzyga.
Zaplanowałeś kiedy ponownie weźmiesz udział w Dakarze?
Rajd Dakar 2013, czyli za rok. Mam kilka solidnych propozycji. Do końca marca muszę się zdecydować. Wracam do klasy samochodów T.1, czyli tych o największych mocach i najbardziej zmodyfikowanych – to cieszy najbardziej (śmiech).







